START + ABOUT + BOOK + FAV + PROFILE
CHAPTERS : I, II, III, IV, V
Od dwóch godzin Jo siedziała na kanapie obok Tristana i nic nie mówiła. Nie było to dziwne, bo zazwyczaj była małomówna. Chyba że się kłóciła. Właściwie często się kłóciła.
Jednak tym razem milczała nie tylko ona, ale i Tristan, Alec, Liv oraz połowa drużyny.

- To jest niemożliwe, żeby cię wywaliła z drużyny za coś takiego. Po prostu chce dać fory innym drużynom! - powiedział Selwyn, wykręcając sobie palce. Tyle razy go złapali i nigdy nie dostał kary gorszej od szorowania nocników bez czarów.

- Tak, powiedziałam jej to. Dlatego zmniejszyła karę do końca tego roku, a nie dożywotnio.
Jo wyglądała na spokojną, ale w środku gotowała się ze złości. Zastanawiała się, czy nie rzucić szkoły i od razu pójść do trenera Jastrzębi. Na co jej były SUMy, skoro chciała tylko grać w quidditcha?

- Może to będzie dla ciebie nauczka - mruknęła pod nosem Liv.

- Co powiedziałaś? - warknęła Jo, odwracając się do niej. Kiedy nozdrza Joanny wydymały się złowieszczo wiekszość ludzi odpuszczała i zachowywała swoje argumenty dla siebie. Liv tego nie robiła.

- Że może cię to czegoś nauczy. Nie powinnaś się ciągle wychylać. Zaszkodzisz nam wszystkim. Dlaczego tego nie rozumiesz?

- A dlaczego ty nie rozumiesz, że oni nas poniżają? - zapytał Tristan - Oni chcą nas złamać. Chcą żebyśmy odpuścili, byli potulni...

- Bez przerwy mówisz "oni". Oni to, oni tamto. Jacy oni?! To jest już śmieszne! - wybuchła Olivia.

- Dobrze wiesz, kim oni są. Szlamy i zdrajcy krwi siedzący w Ministerstwie. Najchętniej by nas wywalili ze szkoły, bo tak sie boją, że mogą wykształcić nowych Śmierciożerców - wtrąciła się Jo.

- No to świetnie, że się podajecie na talerzu do tego wywalenia!

- Och, zamnij się!

- Prawdziwi Ślizgoni powinni umieć się wymigiwać.

- No to przecież się wymigałam!

W tym momencie wszyscy zaczęli wykrzykiwać swoje zdanie w tym samym czasie. Tristan ryczał jak rozjuszony lew, Liv wrzeszczała, a Joanna wydawała z siebie dźwięki o dziwnej częstotliwości, które ciężko było znieść normalnemu człowiekowi. Alec zatkał rękami uszy i powtarzał tylko "Zamknijcie się, zamknijcie się".
Niestety nikt go nie słuchał. Wręcz przeciwnie, do kłótni dołączyła się reszta drużyny Slytherinu. Selwyn wdrapał się na oparcie skórzanej sofy i zaczął skandować "Hi-po-kry-ci, hi-po-kry-ci!". Wydawało się, że nic nie zatrzyma tego jazgotu. Ale wtedy do Pokoju Wspólnego wszedł Victor Blishwick. Stanął jak wryty w progu, widząc swoją drużynę, dwójkę najnowszych prefektów i paru innych Ślizgonów skaczących po mebalch jak stado małp. Dziwił się, że nikt do tej pory nie wyciągnał różdżki, więc zrobił to sam. Wycelował w sufit. Rozległ się huk, a po całym salonie rozniósł się zapach spalenizny. Tristan stracił równowagę i runął na podłogę.

- Cicho bądźcie ! - zawołał Victor. Wszystkie twarze zwróciły się ku niemu - Jo ma szlaban na dwa mecze i może wrócić do treningów pod koniec lutego.

- Jak to zrobiłeś? - zapytał Selwyn podnosząc się z ziemi.

- Poszedłem do Slughorna. A on do McGonagall. Nie był zachwycony twoim postępowaniem, Jo. Jednak stwierdził, że kara jest niewspółmierna do przewinienia.

- Dzięki - powiedziała Jo, podchodząc do Blishwicka i klepiąc go w ramię. Taka dawka czułości była dla niej maksymalna, Victor wiedząc o tym, wyszczerzył się jak idiota.

*

Podczas uczty z okazji Nocy Duchów okazało się, że wszyscy wiedzą już o zawieszeniu Joanny. Puchoni byli wyjątkowo zadowoleni, bo najbliższy mecz mieli rozgrywać właśnie ze Slytherinem, a wzrok Jo wywoływał u większości z nich dreszcze.

- Nie martw się i tak z nimi wygramy i zetrzemy im te uśmieszki - powiedział Tristan, widząc minę przyjaciółki.

- Jasne, ale patrz jak się uśmiechają. A i tak boją się tu popatrzeć. Idioci.

Liv i Alec nie rozmawiali z Tristanem i Jo. Tak się to zawsze kończyło. Prefekcyjni prefekci kontra walnięci pałkarze.

- Co ja będę robić przez te trzy miesiące bez quidditcha? - jęknęła Rowle, patrząc smętnie na ciasto dyniowe, które stygło na jej talerzu.

- Jeść. To twoja druga ulubiona dyscyplina.

- Przecież nie zabrali ci miotły - zauważył siedzący naprzeciw Victor - Możesz latać po naszych treningach tylko uważaj, żeby cię dyrektorka nie przyłapała.

Selwyn spojrzał na niego spode łba. Blishwick ostatnio za często wtrącał się w rozmowy z Jo. Zachowywał się czasami jak żałosny, mały piesek, kiedy tak skakał koło "swojej najlepszej zawodniczki".

- Dobry pomysł, Vic - powiedziała Joanna, trochę się ożywiając.

Tristan przewrócił oczami. Reszta uczty upłynęła mu właśnie na tym, ponieważ musiał słuchać rozmowy tej dwójki. Victor ciągle przeczesywał sobie palcami swoje jasne włosy, jak jakaś panienka. Zachowywał się jak debil. Był przecież siódmoklasistą. Według Selwyna powinien mieć więcej oleju w głowie.
Na szczęście wreszcie kolacja się skończyła i mógł pójść do dormitorium. Szybko się umył i wskoczył do łóżka. Alec wszedł do sypialni trochę później, nie patrząc nawet na przyjaciela. Kiedy wrócił z łazienki, zaczął wytrzepywać poduszkę. Tristan obserwował przez chwilę jego poczynania, aż w końcu nie wytrzymał.

- Co chcesz dostać na urodziny? - zapytał.

Mulciber zmrużył oczy. Przez chwilę patrzył na niego bez słowa.

- W z eseju z transmutacji mogłoby być - mruknął w końcu.

- Załatwione, będziesz mieć esej na urodziny - powiedział Tristan, szczerząc zęby w uśmiechu.
Tak się pogodzili. Bez zbędnych słów. Jak zawsze.




Nirvana - Lithium
Found at Lithium on Duck.fm
# | # | # | # | # | # | # | #